poniedziałek, 11 czerwca 2012

OO2. Wczoraj stał się cud!

Hello!
Ogłaszam wszem i wobec, że wczoraj w moim domu miał miejsce cud! Obejrzałam cały mecz od początku do końca! Jest to dla mnie nie lada wyczyn, bo nie przepadam za piłką nożną. To dziwne. Trochę głupio mi się przyznać, ale nie oglądałam meczu otwarcia, a na Irlandię czekałam, jak opętana. Dzisiejszy Anglia - Francja również widziałam. Postanowiłam się w tym roku zmobilizować i obejrzeć te nieszczęsne Euro. Potem i tak znienawidzę nogę, ale spoko.
Gdybyście słyszeli moje hasła na wczorajszym meczu. ,,Cox, masz takie fajne nazwisko, a teraz co robisz?'', albo ,,Keith, masz takie fajne imię, a co teraz robisz?''. Moja kochana familia, oczywiście nie wiedziała o co chodzi, a jak głupia śmiałam się z poprzebieranych za leprechauny Irlandczyków i nuciłam ,,Vas happening song''.  Dokonałam również odkrycia. Od razu po wejściu na murawę w oczy rzuciły mi się kołnierzyki w koszulkach wyspiarzy. A kto często nosi koszulki z kołnierzykami? A, no właśnie! Coś w tym jest!

Dla porównania: Pierwsze zdjęcie przedstawia Sean'a St Ledger'a, który we wczorajszym meczu strzelił jedyną bramkę dla Irlandii. Drugiego chyba nie muszę komentować ;)
Dzisiaj byłam w Krakowie. W następnej notce postaram się ją trochę opisać. A jest co opisywać. Wierzcie mi. Zdradzę wam tylko tyle, że zostałam dzisiaj oficjalnie przechrzczona na Kevin'a. ;)
Bay!

1 komentarz: