niedziela, 10 czerwca 2012

OO1. Na dobry początek

Hi! I'm Directioner!
Te dwa, a tak właściwie to jedno zdanie idealnie mnie charakteryzuje. Dla innych to obsesja, ale dla mnie jest to normalną sprawą. Bo jeśli znasz pozycje piłkarzy na boisku na poprzednim meczu, lub potrafisz po kolei, bezbłędnie wymienić wszystkich zawodników jakiegoś klubu - jesteś fanem piłki nożnej i ludzie normalnie na ciebie patrzą. Ba! Czasem nawet z podziwem! A jeśli znasz daty urodzin członków swojego ulubionego zespołu, znasz na pamięć ich piosenki i ich kolejność na płycie - jesteś wariatką i masz obsesję. Takie jest niestety rozumowanie niektórych ludzi. Często wkurzające jest przewracanie oczami przez osoby z mojego otoczenia, gdy powiem coś na ich temat. Albo docinki i głupie żarty. Nic na to nie poradzę, prawda? Czekam tylko, aż wy... Tak WY! O WAS mówię! Jak WY kiedyś dostaniecie świra na czyimś punkcie to się odegram. No nie. Nie będę taka wredna, jak wy, ale jutro jest wycieczka i w tedy dostaniecie za swoje. Tydzień bez internetu zaowocował wieloma szalonymi pomysłami w mojej małej główce. I nawet dla ciebie, Justynko, napisałam nowy rozdział! Jutro go dodam, bo muszę go skopiować, wkleić i jeszcze coś dopisać, a tak mi się nie chce. Coś się rozpisałam.
 
Photo of the day: Koncert Las Vegas 09.06.2012 
Uzasadnienie: Zarąbista poza Niall'a. Wygląda trochę, jak mój tata, gdy dorwie się do pilota i w telewizji lecą ,,Kierowcy Alaski''. A także Zayn przedstawiający mnie, gdy karzę mu się uspokoić i przełączyć na TVN 24. Mam tygodniowe zaległości, więc może mnie ktoś uświadomić co się Zayn'owi stało w rękę? Będę wdzięczna ;)
To będzie na tyle. Notka wyszła, jak wyszła. Trochę mało o sobie napisałam, ale w kolejnych postach będziecie odkrywać coraz więcej faktów o mnie. A tak w ogóle, po co powstał blog? To coś w rodzaju dziennika. A w moim dzienniku nie może zabraknąć One Direction, więc o to powstało to. Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz